Myśląc o dziejach ludzkości zdarza nam się zapominać o pewnej znaczącej proporcji, a mianowicie o tym, że 95% naszych dziejów to okres prehistoryczny, a jedynie 5% należy do okresu historycznego. Nasza kultura i cywilizacja nie jest nowa, nie jest rysunkiem wykonanym na czystej kartce, lecz stanowi efekt nakładających się na siebie tysiącleci. Europa wywodzi swoją tożsamość od Greków i Rzymian, ale jej korzenie tkwią znacznie głębiej. To tak, jakby pięćdziesięciolatek próbował odpowiedzieć sobie na pytanie „kim jestem?” odwołując się do swych doświadczeń z ostatnich kilkunastu miesięcy, nie pamiętając ani o swojej młodości, ani o swoim dzieciństwie. Na prehistorię można patrzeć jak na swoiste dzieciństwo ludzkości, które ją ukształtowało.
W dziejach człowieka można na podstawie różnych kryteriów wyodrębnić rożne okresy. Jednego z najsłynniejszych podziałów dokonał Christian Thomsen, który – biorąc pod uwagę postęp technologiczny – wyodrębnił epokę kamienia, brązu i żelaza. Marksiści, uwzględniając stosunki społeczne, wyróżnili wspólnotę pierwotną, niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm i socjalizm. Zygmunt Krzak, wybitny archeolog, wyróżnił matriarchalną prehistorię, w której myślenie człowieka zdominowane było przez podświadomość oraz patriarchalne czasy historyczne, w których przeważa świadomość.

Kultury matriarchalne miały charakter osiadły i trudniły się rolnictwem, tworzące je społeczności nie były hierarchiczne, lecz raczej egalitarne, nie wykazywały skłonności do agresji czy ekspansji – świadczą o tym odkrycia archeologiczne, które obszernie referuje Z. Krzak we wspomnianej wcześniej książce.
Cechą charakterystyczną rolniczych społeczności matriarchalnych był kult bogini – Wielkiej Matki, która była pierwszym bogiem ludzkości.
Jej przedstawienia w postaci figurek pojawiają się na długo przed zaistnieniem właściwego matriarchatu i przed pojawieniem się rolnictwa – są obecne w sztuce paleolitycznej sprzed 30000 lat. Tysiące ceramicznych figurek kobiecych wykopano w całej Europie, na terenie Niemiec, Włoch, Austrii, Szwajcarii, Niemiec, Polski i Ukrainy, ponadto także w Azji i Afryce. Te niewielkie, liczące od kilku do kilkudziesięciu centymetrów rzeźby, są wizerunkami nagich kobiet z wyraźnie zaznaczonymi cechami płciowymi, niekiedy kobiet ciężarnych lub rodzących, co wskazuje na istotne znaczenie aspektu płodnościowego.
Kult bogini rozwinął się w neolicie, gdy ludzie przeszli od zbieracko-łowieckiego trybu życia do gospodarki opartej na rolnictwie. Wynalezienie rolnictwa przypisuje się kobietom, które trudniąc się zbieraniem dziko rosnących owoców, nasion, korzonków i grzybów, nieustannie obserwowały cykle wzrastania roślin i nauczyły się je kontrolować i wykorzystywać. Intensywnemu rozwojowi rolnictwa od 9000 lat p.n.e. na Bliskim Wschodzie i od 7000 lat p.n.e. w Europie towarzyszył rozwój religii, której naczelnym bóstwem była Wielka Matka, Matka Ziemia. Z owego okresu pochodzi m.in. 30 tysięcy figurek odkrytych na około 300 stanowiskach archeologicznych w samej tylko Europie Południowo-Wschodniej.
Bogini była obrazowana antropomorficznie bądź pod postacią zwierząt lub drzew. Znane są także przedstawienia bogini w towarzystwie zwierząt. Budowano jej świątynie i wznoszono ołtarze. Treścią kultu była tajemnica narodzin, śmierci i odrodzenia życia ludzkiego i całego życia w przyrodzie. Cykl ten był niezwykle ważny dla społeczności rolniczych, których przetrwanie zależało od urodzajności ziemi, obfitości plonów oraz płodności kobiet, które wydawały na świat niezbędną siłę roboczą. W społecznościach zależnych od natury, od tego, co urodzi ziemia, da morze, las itd., kobieta budziła podziw jako istota obdarzona tą samą siłą, co natura, która sama z siebie rodzi nowe, niezbędne do przeżycia produkty, stąd żeńskość najwyższego bóstwa. O uświęceniu naturalnej kreatywności właściwej kobietom pisze Erich Fromm w książce Miłość, płeć i matriarchat.

Pierwotna bogini – biała Dziewica, czerwona, płodna Matka i czarna, stara bogini przemiany: śmierci i odrodzenia, przetrwała w wielu kulturach do dziś, m.in. pod postacią chrześcijańskiej Matki Boskiej czy meksykańskiej Santa Muerte. Ciekawie o bogini, pierwszej stwórczyni świata, jej wcieleniach w dawnych wiekach i współczesnych śladach jej obecności w baśniach, legendach i folklorze pisze Joanna Podgórska w eseju Najpierw była bogini, opublikowanym w „Polityce” (2008, nr 18).

Jednym z ciekawszych świadectw archeologicznych, które uzmysławiają, jak wyglądało życie społeczności matriarchalnych, jest osada Ҫatal Hüyük (Ҫatalhöyük) w południowo-wschodniej Turcji. Jak podaje Aleksander Kondratow w książce Zaginione cywilizacje, istniała ona przez ok. 1400 lat, na przełomie ósmego i siódmego tysiąclecia p.n.e. Zamieszkiwało ją ok. 5000 ludzi, którzy trudnili się rolnictwem – na okolicznych polach uprawiali jęczmień, pszenicę, soczewicę i groch. Hodowali też zwierzęta domowe – owce, kozy, krowy i świnie. Wytwarzali tkaniny, naczynia, narzędzia i inne przedmioty codziennego użytku.
Położona na stoku wzgórza osada otoczona była murem z jedną tylko bramą. Domy, budowane z cegieł z iłu i drewnianych belek, przylegały do siebie, tworząc strukturę przypominającą plaster miodu. Do ich wnętrza wchodziło się przez dach, a połączone dachy pełniły funkcję chodników. W domach nie było mebli, za stoły, krzesła i łóżka służyły podwyższenia z bitej gliny, które przykrywano słomianymi matami. Pod podłogami domostw grzebano zmarłych. Mieszkańcy Ҫatal Hüyük korzystali z naczyń drewnianych, kościanych, z rzadka – kamiennych, a w późniejszych okresach także glinianych. Narzędzia wykonywano z kamienia. Metale, takie jak miedź i ołów, służyły jako surowiec do wyrobu biżuterii i ozdób.

Na podstawie wykopalisk można stwierdzić, że w Ҫatal Hüyük nie było przemocy – żaden z odkrytych szkieletów nie nosi śladów gwałtownej śmierci. Z całego okresu istnienia osady nie ma żadnych śladów splądrowania miasta czy masakry mieszkańców. Zygmunt Krzak twierdzi, że wielowiekowy pokój w Ҫatal Hüyük był skutkiem tego, iż czołową rolę odgrywały tam kobiety. Realizowały one system ideologiczny – religijny, społeczny i polityczny – który nie potrzebował przemocy i nie posługiwał się nią.
Za słusznością tej tezy przemawiać może przykład współczesnych społeczności matriarchalnych. Należy do nich lud Mosuo zamieszkujący południowe Chiny, Minangkabau – czwarta co do wielkości grupa etniczna Indonezji, Ajnowie z Japonii, indyjskie ludy Khasi, Garo i Nayar, mieszkańcy Juchitanu w Meksyku, Indianie Pueblo, Hopi i Irokezi. Choć społeczności te różnią się między sobą, łączy je charakterystyczna struktura społeczna. Matriarchat w ich wydaniu to nie rządy kobiet, bo rządów jako takich, wyrażających się władzą i dominacją, te grupy nie znają, lecz silnie rozbudowana sieć relacji opartych o strukturę klanową. Klany są matrylinearne, tworzą je babki, ich dzieci oraz dzieci ich córek. Najważniejsza osoba w klanie – zwykle seniorka rodu – nie jest na szczycie hierarchii, lecz w centrum sieci relacji. W podejmowaniu decyzji dotyczących klanu uczestniczą wszyscy i rozmawiają dopóty, dopóki nie osiągną porozumienia. Analogicznie, decyzje dotyczące wsi podejmują wspólnie przedstawiciele klanów tworzących wieś. Funkcjonuje to zarówno w małych, jak i dużych grupach – w przypadku Minangkabau jest to społeczność sześciomilionowa.
Matriarchaty prócz braku hierarchii i autorytarnych rządów charakteryzuje wspólnota dóbr – jednostki się nie dążą do bogacenia się, istotna jest pomyślność klanu jako całości, a własność jest kwestią drugorzędną. Wynika to z przekonania, że ziemi – Matki Ziemi – nie można posiadać na własność, można jedynie korzystać z jej darów. Z tego powodu też nie ma mowy o podbojach, wojnach czy innych przejawach agresji terytorialnej bądź skierowanej wobec innych ludzi. Znamienne, że w języku Mosuo nie ma słów oznaczających przemoc, zabójstwo czy kradzież. Można domniemywać, że realia społeczne współczesnych nam matriarchatów są zbliżone do tych, które istniały przed tysiącleciami, m.in. w Ҫatal Hüyük.
Pokojowy charakter kultur matriarchalnych niektórzy badacze, m.in. cytowany przez E. Fromma Robert Briffault, wywodzą od instynktów macierzyńskich. Ponieważ strukturę społeczną w matriarchacie buduje matrylinearny klan, podstawową relacją międzyludzką, która przekłada się na instynkty społeczne, jest relacja matka – dziecko. Miłość macierzyńska, wynikająca z konieczności biologicznej, jaką jest długotrwała zależność ludzkiego dziecka od matki, stanowi źródło wszelkiej miłości w ogóle oraz wszelkich uczuć altruistycznych, i takie właśnie uczucia dominują w społeczeństwach zbudowanych wokół relacji macierzyńskich. Ponadto społeczność matek, wiedzących jak wielkim wysiłkiem jest wydanie na świat życia i podtrzymanie go, nie będzie skłonna do agresji i sprowadzania śmierci na innych.
Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w oparciu o takie właśnie wartości funkcjonowały matriarchalne, rolnicze kultury neolitu. Po kilku tysiącleciach rozkwitu nadszedł jednak ich kres.
Około 5000 lat p.n.e. na euroazjatyckich stepach pojawiły się społeczności patriarchalne, których gospodarka opierała się na pasterstwie i hodowli. Miały charakter koczowniczy, a fakt oswojenia konia istotnie przyczynił się do zwiększenia ich mobilności. Kultury patriarchalne były ekspansywne i agresywne, narzucały swój model życia ludom sąsiednim i z czasem zyskały dominującą pozycję. Do ekspansji patriarchatu przyczyniły się przemiany środowiska naturalnego – deforestacja Europy i Azji oraz jałowienie gleb wskutek rolnictwa żarowego, polegającego na wypalaniu i karczowaniu lasów, stworzyło warunki, w których łatwiej było przeżyć pasąc stada niż trudniąc się kopieniactwem. Wraz ze zmianą gospodarki zmieniła się także struktura społeczna oraz świadomość ludzi – zmieniła się ich hierarchia wartości, zmieniły się ich wierzenia, zmianie uległy formy kultu, zmieniły się także bóstwa, które czcili. Wielką Matkę, Matkę Ziemię zastąpił bóg niebios, burzy i gromu. Matriarchat odszedł w niepamięć.
Matriarchatu i patriarchatu nie należy rozumieć w uproszczony sposób i wyobrażać sobie, że w społecznościach matriarchalnych kobiety były królowymi kastrującymi mężczyzn, a w społecznościach patriarchalnych mężczyźni traktowali kobiety jak żywy inwentarz i trzymali je w zagrodach. Różnica nie tkwi w tym, która z płci dominowała fizycznie nad drugą, lecz w tym, jaka wizja świata organizowała życie społeczności, jakie wynikały z niej cele. Kultury matriarchalne postrzegały świat jako królestwo Wielkiej Bogini, Wielkiej Matki, uosabiającej naturę – jednocześnie życiodajną i śmiercionośną, wyrażającą się w cyklach rodzenia, obumierania i odradzania się. Takie rozumienie świata było wspólne wszystkim członkom matriarchalnej społeczności, zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Było ono bliskie doświadczeniu rolnika, który żyje blisko ziemi i obserwuje procesy wzrastania, owocowania i obumierania, a jeszcze bliższe fizycznemu, biologicznemu doświadczeniu kobiety – menstruacja, ciąża i poród to odczucie na własnej skórze cykliczności, konieczności i nieuchronności obecnych w naturze.
Społeczności matriarchalne, które tak rozumiały świat, skupiały się na trwaniu. Ich celem było podtrzymanie życia, płodzenie, mnożenie się, zapewnienie sobie dobrostanu i utrzymanie go, ale też pogodzenie się z naturalnymi cyklami, przemijaniem i śmiercią.
Zupełnie inną wizją świata i odmiennymi celami kierowały się społeczeństwa patriarchalne, które czciły męskie bóstwa, pielęgnowały etos zbrojnego męstwa i wojowniczość oraz dążyły do ekspansji, podboju nowych terenów i zdobywania dóbr, często na drodze rozboju i grabieży. Ich rozumienie rzeczywistości, stosunek do świata i innych ludzi był pochodną męskiego doświadczenia: wrodzonej męskiej agresji oraz poczucia oderwania od natury i bycia ponad narzucanymi przez nią ograniczeniami.
Pojawienie się patriarchatu miało liczne plusy – narodziła się racjonalna świadomość, dzięki czemu w klasycznej Grecji położono podwaliny pod nowoczesną naukę, rozwinęła się technika (wskutek poszukiwania coraz lepszych rodzajów broni), powstało prawodawstwo, które po dziś dzień stanowi wzorzec praw na całym świecie. W porównaniu z bierną, osiadłą i skupioną na podtrzymaniu status quo kulturą matriarchalną, innowacyjny i ekspansywny patriarchat jawi się jako motor cywilizacyjnego postępu. Jednak ten postęp ma swoją drugą stronę – Zygmunt Krzak nazywa ją wprost regresem moralnym. W wywiadzie z archeologiem, opublikowanym w „Rzeczpospolitej” (2007, nr 290) czytamy: „Mówiąc najogólniej i w największym skrócie – na miejscu dobra pojawiło się zło. (…) w ciągu 5000 lat panowania patriarchatu mężczyźni przeprowadzili około 50000 wojen, uśmiercając rzesze ludzi, dokładnie nie da się tego policzyć, ale prawdopodobnie w grę wchodzą miliardy. Kazimierz Dziedzic, historyk, zauważył, że wraz z upływem stuleci i tysiącleci coraz więcej ludzi zabija coraz więcej ludzi. Z tego punktu widzenia idea postępu jest przesądem naukowym – tak uważam. Natura ludzka pogarsza się pod względem moralnym.”
Zgadzam się w stu procentach.Wyrazy szacunku, uznania, akceptacji i aprobaty.
OdpowiedzUsuń